20160910 - Na Hel - Aprilia Pegaso 650

Idź do spisu treści

Menu główne:

20160910 - Na Hel

Podróże > Polska > 20160910_11 - MotoHel
Pobótka. Godzina 6.00. Poranna toaleta wskoczenie w ciuchy motocyklowe i do garażu. Jest godzina 6.30 na miejsce spotkania 35km a o 7.00 jesteśmy umówieni. Wypadałoby się nie spóźnić na "PIERWSZY MĘSKI WYJAZD" :-). Odpalam maszynę i w drogę.

Jestem pod dużym wrażeniem wszyscy stawili się punktualnie. Nawet fotograf został "wyrwany z łóżka" aby zrobić nam wspólną fotkę.
Cała ekipa w komplecie: Stanol, Szympans, Gumski, Krychu, Daras czyli 10 kół i ok. 400 KM.


Pierwsze taknkowanie pod Chojnicami połączone z tankowaniem żołądków (śniadanie :-) ).

Przerwa na kawę OYCOWA ZAGRODA.

Po kawie kierownik wycieczki "ukół stwierdzenie" - "Cenę ciasta warto znać przed zamówieniem :-) "
 

Ponoć dobre zdjęcia wymagają poświęceń. Niestety poświęcenia to za mało trzeba jeszcze mieć ten "dar do zdjęć" :-).

Hel zdobyty !!!

Czas zaspokoić głód.

Z wnętrza baterii nadbrzeżnej.
Dla ciekawych historii militarnej helmuzeum.pl

Sięgający trzech metrów kopiec Kaszubów odsłonięto na samym końcu Cypla Helskiego. Pomysł "usypania" kopca wyszedł od samorządu helskiego i od Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego. Monument ufundowały oddziały Zrzeszenia oraz Klub Studentów "Pomorania". A półwysep zaroił się od Kaszubów, którzy przypłynęli i zjechali na Hel ze wszystkich zakątków regionu.
 

Oczywiście ktoś musiał wpaść na pomysł "zdjęcia na plaży" Technicznie nie dało się tego zrealizować ale było blisko.

Z Helu do naszej kwatery we Władysławowie zostało nam ok. 35km. Jak to bywa w męskim gronie trochę poniosła nas ułańska fantazja :-).

Nasz kwatera w centrum.
Na dole salon z aneksem kuchennym i łazienką u góry sypialnie.
Bezszelestny chrapacz został kolektywnie wyrzucony na dół. A reszta u góry.

Po zakwaterowaniu "uderzyliśmy w miasto"

Niektórzy mieli ochotę na loda :-)

Kolacja oktanowa :-).
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego